Przechytrzyć „cichego zabójcę”
Wtorek, 26.1.2010
Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe oraz straż pożarną. To pierwsze zabrało do szpitala poszkodowanych z objawami zatrucia czadem. Strażacy zajęli się sprawdzeniem w jakim stężeniu trująca substancja występuje w mieszkaniu. Pomiar specjalnym urządzeniem pokazał, że było ono bardzo duże. Mieszkanie zostało przewietrzone, a jego właścicielom polecono skontrolowanie przez osoby do tego uprawnione, drożności przewodów i stanu urządzeń grzewczych.
Do podtruć czy zatruć tlenkiem węgla najczęściej dochodzi w łazienkach wyposażonych w termy lub junkersy (służące do podgrzewania wody) a stoi za nimi niesprawny system wentylacji (przerabiany domowymi sposobami przez osoby do tego nieuprawnione, z zatkanymi otworami co ma zapobiec wychładzaniu pomieszczeń) lub zbytnia szczelność okien i drzwi, ewentualnie obie te rzeczy naraz. Tlenek węgla powstaje tam gdzie dochodzi do procesu spalania a dopływ tlenu jest niedostateczny (stąd potrzeba efektywnej wentylacji).
Tlenek węgla swoje określenie „cichy zabójca” zawdzięcza temu, że jest bezbarwny, bezwonny, a jednocześnie silnie toksyczny. Dodatkowo objawy jakie daje zatrucie nim niekoniecznie są kojarzone właśnie z nim, należą do nich bowiem zawroty głowy, ból głowy, nudności i zaburzenia wzrokowe. W wyjątkowych przypadkach, gdy substancja występuje w bardzo dużym stężeniu a przebywamy w zamkniętym pomieszczeniu wdychanie jej może doprowadzić do zgonu bez zadnich uprzednich objawów.
Dla uzyskania maksymalnej pewności, że nic nam nie grozi dobrze jest na stałe rozszczelnić nieco okna, a biorąc kąpiel najlepiej po napuszczeniu wody do wanny przewietrzyć pomieszczenie a dopiero wejść do wanny. Dobrą radą jest też niezamykanie drzwi łazienki od wewnątrz, aby nie uniemożliwić niesienie pomocy gdy zajdzie taka potrzeba.
Mat.DAN
