Redaktor Andrzej Domagalski jakiego nie znacie.

Piątek, 22.7.2011

Andrzej Domagalski, dziennikarz Dziennika Polskiego w ubiegłym tygodniu miał spotkanie poetyckie w MOKiS Myślenice, podczas którego prezentowane były nie tylko jego najlepsze wiersze oraz plany na przyszłość. Są one na tyle ciekawe, zresztą jak sam życiorys, że postanowiliśmy przybliżyć sylwetkę poety, dziennikarza.

Andrzej Domagalski o sobie samym.

Przez lata pracowałem w krakowskim Studenckim Centrum Kulturalnym Rotunda jako instruktor, następnie kierownik, a w końcu dyrektor programu. W tamtych latach – połowa lat 70. i następne lata – wraz ze mną imprezy wymyślali i realizowali m. in. Zbyszek Preisner, wtedy jeszcze Kowalski, Zbyszek Książek (Brathanki, Piotr Rubik), Kasia Deszcz (znana reżyser teatralny); w Rotundzie zaczynał Maanam, na zasadzie transferu do klubu trafiła grupa jazzowa Laboratorium. Działo się wiele, każdego dnia – od poniedziałku do piątku – organizowaliśmy 2-3 imprezy, ze znanymi twórcami m. in. z Romanem Polańskim, plus projekcje filmowe, a w soboty i niedzielę dające nam pieniądze na działalność programową dyskoteki. Wymyśliłem i zrealizowałem JAZZ JUNIORS, także KIKS - czyli Konkurs Inicjatyw Kabaretów Studenckich (debiutowało na nim sporo znanych dziś kabareciarzy, pierwsze laury zdobywał m.in. Jacek Kaczmarski). PAKA kontynuuje tenże konkurs. Realizowałem pierwsze edycje Krakowskich Reminiscencji Teatralnych. Mało kto zapewne,wie iż Boguś Linda, sypiający w Rotundzie, bo do Starego Teatru było ciut za daleko, występował u nas w klubie m. in. z Ewą Kolasińską w montażu poetyckim związanym ze szwedzką literaturą. Grał m. in. teksty Bergmana..


Pracując w Krakowskim Wydawnictwie Akademickim w serii „Podkowa i pióro” wydawałem wiersze Andrzeja Sikorowskiego, Leszka Wójtowicza czy Tadzia Kroka z kabaretu Marcina Dańca.
Aha, przez kilkanaście lat pracowałem etatowo w dzienniku sportowym „Tempo”, aż do – w roku 50 – lecia tytułu, w 1999 r. - jego likwidacji. Od kilku zaś lat związany jestem z „Dziennikiem Polskim”.

Red. Jakie są twoje plany na przyszłość, nie związane z pracą dziennikarze w DP?

Od mniej więcej roku pracuję wraz z przyjacielem Leszkiem Kwiatkowskim nad dużą publikacją książkową „Kabaret w Polsce od 1960 roku” (tytuł roboczy), do której słowo wstępne pisze znany z wykonywania chociażby piosenek francuskich Kuba Należyty. Bawimy się w „archeologów”, bo docieramy z niemałym trudem do mało znanych faktów kabaretów i twórców. Pojawią się biogramy – myślę, iż w miarę ciekawe – Bim – Bomu, Cyrku Rodziny Afanasjeff, Dreptaka, Owcy, Konia, Janusza Gajosa, żeby tylko podać pierwsze z brzegu przykłady. Aż po dzień dzisiejszy i Grupę Rafałą Kmity, Andrzeja Grabowskiego, Maria Opanię i Wiktora Zborowskiego, Marcina Dańca. Czy ktoś na przykład pamięta, iż Tadeusz Nalepa i Mira Kubasińska zaczynali w pewnym rzeszowskim kabarecie, o występach w którym marzył swego czasu Stan Borys…Pojawią się stare zdjęcia, niepublikowane anegdoty z życia artystów. Książkę tę - a będzie dobrze ponad pół tysiąca stron - ma wydać znana oficyna BOSZ. 

Jestem współautorem książek „Studenckie festiwale teatralne w Polsce”, „Boży doping” (sportowcy a religia) oraz albumu „Pieśń nad pieśniami. Artyści na trzecie tysiąclecie”. 

Red. O czym powinny pisać media?

Media powinny pisać o ludziach i sprawach związanych z ich życiem, to jest oczywiste. Pokazywać zarówno te jasne, jak i ciemne, gorsze strony. Ale nie jest to łatwo robić, bo w tej całej zabawie warto pamiętać, iż każdy człowiek jest wartością wyjątkową, niepowtarzalną. Łatwo jest bowiem człowieka zgnoić, gorzej jest natomiast później przyznać się do popełnionego błędu…Dziennikarz nim zacznie pisać, powinien – żartobliwie nieco mówiąc – stanąć na stoku narciarskim i spróbować swoich sił w slalomie gigancie. Bo dzisiejsze dziennikarstwo to takie śmiganie między tyczkami, takiej czy innej maści politykami, biznesem, a orientacją polityczną danej redakcji. Najłatwiej ponoć jest w sporcie…

Red. Czy trudno być dziennikarzem w tych czasach?

Łatwo dziennikarzowi nie jest, to pewne. Lepiej, żeby dziennikarz, zwłaszcza młody, wyzbył się złudzeń, że ma do spełnienia dziejową misję. Może i ma, ale jego wysiłki mogą spełznąć na niczym. Ale warto wejść na tę ścieżkę, wcale nie tak łatwą. Poznać można wielu ciekawych ludzi i przeżyć wiele ciekawych wydarzeń, to więcej niż pewne w tej profesji, która jednakże wiele straciła w społecznym odbiorze!

Red. O czym nie lubisz pisać? Czego nie lubisz?

Nie lubię pisać na polecenie, na tzw. rozkaz. Do tematu trzeba mieć określony, własny stosunek. Robienie na siłę tematów bywa niejeden raz zgubne, aczkolwiek błyskotliwe. Tak było kiedyś w „Tempie”. Odmówiłem pisania tekstu o pewnym wrocławskim piłkarzu, ocierającym się o reprezentację, który miał problemy z alkoholem. Chciałem uszanować jego osobę, małego dzieciaka, wtedy gazety w środowisku sportowym mogły człowieka zniszczyć. Kolega z sąsiedniego biurka już takich oporów nie miał, pojechał, spotkał się z piłkarzem, napisał, iż gra z wszytym esperalem i dostał ważną nagrodę dziennikarską.

Red. Jak napisać ciekawy artykuł, co powinien zawierać?

Lubię reportaż, bo w nim można pokusić się o wszechstronny obraz. Bądź danego człowieka, bądź jakiegoś zjawiska. Warto słuchać, co ma do powiedzenia dany ktoś, warto wsłuchać się w jego słowa. Z nawyku lubię sprawozdania sportowe, ale to już swoiste skrzywienie sportowe. Warto być wrażliwym na drugiego człowieka!

Red. Jakie są Twoje zainteresowania, hobby.

W wolnych chwilach czytam literaturę sensacyjną, lubię dobre thrillery. Z rzadka sięgam po literaturę najwyższej półki, żeby wspomnieć Tomasza Manna, kiedyś mojego ulubionego pisarza, tę fascynację mam już za sobą…Pisząc książkę o kabarecie, zafascynowany jestem kabaretem Rafała Kmity i zwłaszcza jego piosenkami. Często je puszczam. A wiersze? No, cóż, raz na jakiś czas coś się napisze. Kiedyś nawet wraz z Adamem Ziemianinem – w czasach Rotundy - mieliśmy grupę literacką o nazwie „Czterech”.  Były publikacje w antologiach poezji studenckiej. W 1988 r. wydałem tomik wierszy „Mosty fikcji”, teraz Myślenicki Ośrodek Kultury i Sportu opublikował w nietypowej formie „Tego dnia, tamtej nocy”. Poetą bywam, nawiązując do słów Norwida, ale nim nie jestem.

Red. Twoja ciekawa przygoda, wspomnienie.

Jako dziennikarz „Tempa” w maju1983 r. wylądowałem w Paryżu, jeszcze na starym legendarnym lotnisku Orly; miałem wtedy do obsługi Mistrzostwa Europy w judo. Polscy judocy pod wodzą trenera Ryszarda Zieniawy wywalczyli wówczas 3 medale (Andrzej Dziemianiuk, Janusz Pawłowski i Andrzej Sądej), a mnie radość z medali zmąciła kradzież sporej ilości franków, a miałem jeszcze pieniądze dla kolegi z „Gazety Krakowskiej”. Zostałem okradziony, a jakże, w polskiej dyskotece, w towarzystwie Polaków. Z przyjacielską pomocą pospieszył mi wówczas słynny piłkarz krakowskiej Wisły Henryk Maculewicz. Popularny „Koń”, pozostający jeszcze wówczas w związku małżeńskim ze znaną siatkarką Krysią Mioduszewską, okazał się moim wybawcą. Przygarnął mnie m. in. do siebie do mieszkania w Nanterre, na przedmieściach Paryża. Dzięki niemu poznałem także bajeczny Paryż, a jeszcze wcześniej, paląc wówczas nałogowo papierosy i nie mając grosza w kieszeni, aby zaspokoić tytoniowy głód - w podziemiach Łuku Triumfalnego, dobrze to pamiętam, szukałem petów. Posmakowałem życia kloszarda!

Red. Dziękujemy za rozmowę.

 

 

Dodaj komentarz

Reklama Ogłoszenia za darmo lewy

Blog - Jacek Róg

Euro 2012 – Made in Poland Niedziela, 13.5.2012
Koko Euro Spoko już przeszło do historii, choć będzie nam dźwięczeć w uszach jeszcze długo po zakońc
więcej
Czyżbym był szczęściarzem?! Poniedziałek, 12.9.2011
Otóż wiele złego w ostatnim czasie czytałem na temat PKP, nawet wśród moich znajomych. A ja napiszę
więcej
Reklama Promocja! 12 m-cy tylko ... tel. 508 225 775 - PROMOCJA! Prawy Panel 3 MARG2 KLIMAS Dodaj swoje ogłoszenie za darmo!

Portal polecają

Reklama Ogłoszenia Myślenice

Filmy z powiatu

Sonda- podziel się swoją opinią

Jak Polska jest przygotowana na organizację Euro 2012 ?